Jak odzyskać 14% budżetu na logistykę w kwartał
Zaczęliśmy od prostego liczenia. W firmie z 12 autami każda godzina silnika pracującego na postoju to około 18 złotych wyrzuconych w błoto. Po trzech miesiącach naszej pracy te pieniądze zostały w kasie firmy z Poznania, a kierowcy przestali kończyć pracę po nocach.
Problem, który zjadał zyski co rano
W połowie czerwca 2024 roku weszliśmy do hurtowni materiałów budowlanych pod Poznaniem. Właściciel widział, że obroty rosną, ale na koncie pod koniec miesiąca zostawało tyle samo, co rok wcześniej. Szybko znaleźliśmy winowajcę: logistykę. Firma miała 12 samochodów dostawczych, głównie Iveco Daily. Każdy z nich pokonywał średnio 187 kilometrów dziennie. Problem polegał na tym, że trasy były układane 'na oko' przez pana Darka, który w firmie pracuje od 9 lat. Robił to dobrze, ale nie widział całości obrazu.
Analiza tacho z trzech tygodni pokazała, że auta spędzały średnio 2 godziny i 14 minut dziennie w korkach, które można było ominąć, przesuwając wyjazdy o zaledwie 30 minut. Co gorsza, 4 samochody często dublowały swoje trasy na terenie Lubonia i Swarzędza. Kierowcy mijali się na tych samych ulicach, dostarczając towar do sąsiednich sklepów w odstępie godziny. To czyste marnowanie paliwa, które przy cenie 6,42 PLN za litr diesla, generowało straty rzędu 3 800 PLN miesięcznie na samym tylko spalaniu jałowym.
Kierowcy mijali się na tych samych ulicach, dostarczając towar do sąsiednich sklepów w odstępie godziny.
Koniec z jazdą na pusto
Drugim punktem zapalnym były powroty. Aż 67% kursów kończyło się powrotem na bazę z pustą paką. W lipcu 2024 wdrożyliśmy prostą zasadę: żaden kierowca nie wraca bez towaru, jeśli w promieniu 12 kilometrów od jego ostatniego punktu rozładunku jest dostawca, u którego hurtownia zamawia towar. Wcześniej dostawcy doliczali sobie za transport średnio 120 PLN od palety. Teraz firma odbiera to własnym transportem 'przy okazji'.
Wprowadzenie tej jednej zmiany pozwoliło zaoszczędzić 4 200 PLN w skali miesiąca na kosztach kurierskich i spedycyjnych. Nie kupowaliśmy drogiego oprogramowania za dziesiątki tysięcy. Wystarczyła wspólna tabela w chmurze i tablet u dyspozytora. Każdy kierowca o godzinie 14:00 otrzymywał aktualizację trasy powrotnej. Bez zbędnych ceregieli i dzwonienia do każdego z osobna. Liczymy każdą złotówkę, więc od razu sprawdziliśmy, jak to wpłynęło na zużycie opon i serwis – mniejsza liczba kilometrów 'pustych' to realna oszczędność na eksploatacji.
Ludzie to nie roboty
Największym wyzwaniem nie była technologia, ale przyzwyczajenia. Kierowcy byli wściekli, gdy zmieniliśmy im godziny startu. Janusz, jeden z najstarszych stażem, stwierdził, że 'od 8 lat jeździ tak samo i jest dobrze'. Pokazaliśmy mu jednak konkretne liczby: dzięki nowym trasom jego czas pracy skrócił się o 45 minut dziennie przy tej samej liczbie dostaw. Przestał stać w korku na wjeździe do Poznania od strony Komornik.
Zlikwidowaliśmy nadgodziny, które w drugim kwartale 2024 kosztowały firmę 7 400 PLN. Zamiast płacić za siedzenie w kabinie podczas zatorów drogowych, firma zaczęła wypłacać premię za terminowość. Wynik? Liczba reklamacji z powodu spóźnionych dostaw spadła z 12 do 3 miesięcznie. Ludzie są mniej zmęczeni, a auta rzadziej trafiają do mechanika z powodu drobnych stłuczek wynikających z pośpiechu i frustracji kierowców. To proste procesy, które dają realne oszczędności.
Zlikwidowaliśmy nadgodziny, które w drugim kwartale 2024 kosztowały firmę 7 400 PLN.
Wynik po 90 dniach
Pod koniec września 2024 podsumowaliśmy wyniki. Zużycie paliwa w całej flocie 12 aut spadło o 3,2 litra na każde 100 kilometrów. Przy obecnych cenach i przebiegach firmy, daje to 5 100 PLN oszczędności miesięcznie. Do tego doszły oszczędności na nadgodzinach i kosztach transportu od dostawców. Łącznie budżet logistyczny odchudziliśmy o 14,3% bez zwalniania ani jednej osoby i bez obcinania pensji.
W primegrowthlab nie bawimy się w teoretyczne wykresy. Wchodzimy, naprawiamy chaos i wychodzimy, zostawiając działające narzędzia. W tej konkretnej firmie inwestycja w nasze doradztwo zwróciła się po dokładnie 47 dniach. Obecnie proces planowania tras zajmuje dyspozytorowi 20 minut zamiast półtorej godziny, co pozwoliło mu zająć się negocjowaniem lepszych cen u producentów chemii budowlanej. Jeśli Twoja flota jeździ 'tak jak zawsze', prawdopodobnie tracisz podobne pieniądze co miesiąc.